Przegrywamy w Bielsku. Losy awansu rozstrzygną się w Rzeszowie

Po pokonaniu naszych rywalek w pierwszym meczu w hali na Podpromiu (3:0), byliśmy spokojniejsi przed dzisiejszym rewanżem. Nie mający nic do stracenia BKS nie powiedział ostatniego słowa w tej rywalizacji, chcąc zrobić wszystko, by zwyciężyć przed własną publicznością i przedłużyć tę serię o kolejne spotkanie.

 

Mecz rozpoczął się od nerwowej atmosfery. Już w pierwszej i trzeciej akcji sędziowie musieli wspomagać się challengem. W obu przypadkach na naszą korzyść. Ekipy punktowały na przemian, a wynik przez dłuższy czas oscylował wokół remisu. Popełniliśmy aż 8 błędów w zagrywce. Rywalki wyszły na dwupunktową przewagę (20:18) i był to moment, w którym emocję sięgnęły zenitu. Za sprawą fantastycznych ataków Taylor Bannister wyrównaliśmy stan rywalizacji, a po chwili blok Laury Heyrman dał nam prowadzenie. Końcówka seta była niezwykle zacięta. Przy wyniku 25:25 Jelena Blagojevic zdecydowała się na zmianę w polu zagrywki. Heyrman została zastąpiona przez Laurę Jansen, która od razu zdobyła asa. Mimo piłki setowej, ostatnie słowo należało do gospodyń, które zwyciężyły do 27.

 

Druga partia od początku toczyła się na naszych zasadach. Cała drużyna była poddenerwowana końcowym rezultatem pierwszego seta, dzięki czemu pomogło nam to w koncentracji i panowaniu nad przebiegiem gry (7:13). Choć BKS zdołał zbliżyć się na trzy punkty, to szybko odbudowaliśmy przewagę (12:19). BKS włączył wyższy bieg i zaczął pogoń za wynikiem, jednak udało nam się wygrać do 22.

 

W trzecim secie drużyny wróciły do wyrównanej gry, jednak przy wyniku 11:12 coś się zacięło w naszej drużynie. Momentalnie, za sprawą serwisów Ljubici Kecman straciliśmy aż sześć punktów z rzędu i przegrywaliśmy już 17:12. Był to moment, w którym wreszcie się obudziliśmy i zaczęliśmy gonić wynik. Fantastyczne ataki prezentowała Bannister, w bloku brylowała Svitlana Dorsman, asa dołożyła Kasia Wenerska, a wielki i jakże bardzo ważny come back zakończył podwójny blok z udziałem Laury Jansen i Nathalie Lemmens.

 

Idąc za ciosem, czwarty set rozpoczęliśmy od pełnej dominacji, ale pięciopunktowej przewagi (6:11) nie potrafiliśmy długo utrzymać. BKS wrócił do dobrej gry i zdołał wyjść na prowadzenie 16:15. My natomiast zaczęliśmy popełniać coraz więcej indywidualnych błędów, które finalnie doprowadziły do zbyt łatwego oddania rywalkom pola gry. W konsekwencji czekał nas tie-break.

 

A w nim oba zespoły prezentowały walkę punkt za punkt. Zawodniczki BKS-u grały wyśmienicie w obronie. Prowadziły już 10:7 i miały szansę podwyższyć przewagę w dwóch kolejnych akcjach, lecz nie udało im się tego wykorzystać. Końcówka należała jednak do rywalek, które wygrały do 10. Oznacza to, że wracamy do Rzeszowa na decydujące starcie w walce o finał Tauron Ligi.

 

MVP meczu została Kertu Laak.

 

BKS BOSTIK ZGO BIELSKO-BIAŁA 3:2 KS DEVELOPRES RZESZÓW (29:27; 22:25; 22:25; 25:18; 15:10)

 

Piotr Litewski Jr.

Sklep Developres
Kup bilet