Świetny początek drugiej rundy fazy zasadniczej!

Po wyjazdowym zwycięstwie z ŁKS-em nasza drużyna chciała przedłużyć passę zwycięstw do pięciu oraz odskoczyć w tabeli reszcie stawki.

 

Już pierwsza akcja meczu pokazała kibicom jakie to miało być wyrównane widowisko, ponieważ trwała ona aż minutę i siedem sekund. Kilkukrotne wymiany, wspaniałe parady obronne i ostatecznie podwójny blok na Taylor Bannister dał prowadzenie bielszczankom 0:1. Oba kluby niesione niesamowitym dopingiem kibiców pokazywały się z naprawdę dobrej strony. Gra była wyrównana i dopiero seria zagrywek Svitlany Dorsman dała nam lekki oddech i cztery punkty przewagi (15:11). Dalszy ciąg seta był naszą totalną dominacją. Asy serwisowe Kasi Wenerskiej i Taylor Bannister oraz świetna gra w każdym aspekcie sprawiły, że zdemolowaliśmy rywalki prowadząc już 24:15. Ostatecznie wygraliśmy do 19.

 

Drugi set rozpoczął się wręcz najlepiej jak tylko mógł. Dwa asy Wenerskiej oraz kolejne niewygodne zagrywki sprawiły, że prowadziliśmy już 7:0! Tę piękną serię skończyła nasza rozgrywająca serwując w out, jednak mimo wszystko należą jej się ogromne gratulacje. Gra toczyła się totalnie pod nasze dyktando. BKS nie przypominał zespołu, do którego przyzwyczaił swoich kibiców. Nasza przewaga rosła w zatrważająco szybkim tempie (14:6). Kolejnego, bo czwartego już asa w dzisiejszym meczu zdobyła oczywiście Wenerska. Po pojedynczym bloku Marrit Jasper osiągnęliśmy już dwunastopunktowe prowadzenie (22:10). Takiego wyniku nie sposób było roztrwonić, toteż wygraliśmy do 11, w międzyczasie zdobywając kolejne dwa asy autorstwa Bannister i Dorsman.

 

Trzeci set rozpoczął się dość wyrównanie patrząc na poprzednie partie. To jednak nie przeszkodziło naszej amerykańskiej atakującej do zdobycia kolejnego, trzeciego asa. Przyjęcie BKS-u dziś nie istniało. Dość powiedzieć, że mieliśmy aż pięć punktowych zagrywek w drugim secie, a BKS trzy… ale punkty zdobyte w ataku. Dysproporcja sił biła po oczach każdego kibica, który oglądał ten pojedynek Dawida z Goliatem. Bielszczanki powoli budziły się z zimowego snu i krok po kroku zmniejszały stratę z 15:9 na 15:12. O pierwszy czas w dzisiejszym meczu poprosił Cesar Hernandez. Był to moment, w którym wróciliśmy do dobrej gry. Mocny atak ze środka wykorzystała Laura Heyrman, punkty dołożyła Julita Piasecka i było już 22:15. Ostatecznie mecz zakończył błąd rywalek.

 

MVP spotkania została Julita Piasecka.

 

KS DEVELOPRES RZESZÓW 3:0 BKS BOSTIK ZGO BIELSKO-BIAŁA (25:19; 25:11; 25:19)

 

Piotr Litewski Jr.

Sklep Developres
Kup bilet