Wygrywamy z ŁKS-em po tie-breaku!
Po raz pierwszy od czasów finałów z poprzedniego sezonu, do Rzeszowa przyjechały siatkarki ŁKS-u, by zmierzyć się z naszymi Rysicami. Mecz ten był dla nas szczególnie ważny, ponieważ cała drużyna chciała się zrehabilitować za bolesne, majowe porażki.
PGE Rysice Rzeszów: Weronika Centka, Katarzyna Wenerska, Gabriela Orvosova, Amanda Coneo, Ana Kalandadze, Magdalena Jurczyk, Ola Szczygłowska (L).
ŁKS Commercecon Łódź: Aleksandra Gryka, Kamila Witkowska, Valentina Diouf, Roberta Ratzke, Amanda Campos, Julita Piasecka, Paulina Maj-Edwardt (L).
Kibice, którzy tłumnie przybyli do hali Podpromie, w świątecznej atmosferze, od samego początku głośno dopingowali naszą drużynę. Takiej atmosfery zdecydowanie mogą nam pozazdrościć wszystkie kluby w Tauron Lidze. Hit rozpoczął się lekką przewagą zawodniczek gości, które dzięki dobrej grze w bloku prowadziły już 6:9. Stephan Antiga zmuszony był wziąć czas licząc, że podziała to otrzeźwiająco na zawodniczki. Nie minęła chwila i dwoma niesamowicie mocnymi atakami z lewego skrzydła popisała się Kalandadze, swoje w bloku dołożyła Jurczyk i przewaga rywalek zmalała do jednego punktu. W pole serwisowe weszła nasza Gruzińska przyjmująca, która rozmontowała obronę łodzianek, dzięki czemu wyszliśmy na prowadzenie 13:11. Aktywna w swoich atakach z prawego skrzydła była Orvosova. Za sprawą ciężkich do odbioru zagrywek Wenerskiej przy stanie 17:19 dla przyjezdnych, zdobyliśmy aż 7 punkty z rzędu, wychodząc na znaczne prowadzenie w tym jakże zaciętym spotkaniu. Bezradne łodzianki nie mogły nic poradzić na dobre bloki Jurczyk, obrony Szczygłowskiej i ataki duetu Kalandadze&Orvosova i uległy do 20.
Rysice chciały pójść za ciosem i przedłużyć dobrą passę z końcówki poprzedniego seta. Znów w ataku nie myliła się Orvosova, a poświęceniem w obronie wykazywała się Kalandadze. Podczas gdy nasze rywalki prowadziły trzema punktami (3:6), trener Antiga zdecydował się na zmianę. W miejsce Coneo weszła Weronika Szlagowska. Dobrze prezentujące się w drugiej partii łodzianki, nie pozwalały nam na wiele, skutecznie podtrzymując bezpieczną, kilkupunktową przewagę do momentu 14:20. Wtedy nasza drużyna włączyła szósty bieg i rozpoczęła niesamowity comeback. W pewnym momencie strata do rywalek wynosiła już tylko punkt (20:21). Zabrakło nam naprawdę niewiele, ale niestety ulegliśmy do 22.
Od początku trzeciej odsłony na parkiet wróciła Amanda Coneo. Gra żadnego z zespołów nie była wyraźnie lepsza, toteż szykował nam się kolejny, długi i wyrównany set. Z czasem przewaga łodzianek powiększyła się do trzech punktów i trener Antiga, po raz kolejny zdecydował się wpuścić Szlagowską za Coneo. Nasza przyjmująca szybko popisała się pojedynczym blokiem oraz mocnym atakiem z lewego skrzydła, dzięki czemu przewaga zmalała do jednego punktu (15:16). Rysice poniesione niesamowitą atmosferą na Podpromiu szybko wyszły na dwupunktowe prowadzenie. Kryzys łodzianek trwał w najlepsze. W ostatnich ośmiu akcjach, zdobyły tylko punkt (z 12:16 na 19:17). Trener Alessandro Chiappini nie miał innego wyjścia i wziął drugi i zarazem ostatni timeout. Gra przyjezdnych szybko się polepszyła, prowadząc już 21:23. Końcówka należała niestety do sędziego, który przyznał punkt drużynie przeciwnej, i mimo że wzięliśmy challange, nie zmieniło to jego decyzji. Cała hala krzyczała „złodzieje, złodzieje”, a Bartek Dąbrowski został upomniany żółtą kartką. Niestety konsekwencją decyzji sędziego była przegrana do 27.
W czwartym secie trener Antiga zaskoczył wszystkich swoją decyzją i postawił na duet przyjmujących Szlagowska&dePaula. Ta nietypowa zmiana taktyczna z początku przyniosła oczekiwany efekty. Wypracowaliśmy sobie kilkupunktową przewagę, którą skutecznie broniliśmy do połowy seta. Przy zagrywkach Julity Piaseckiej, łodzianki odrobiły straty i wyszły na prowadzenie 12:13. Walka toczyła się o każdą piłkę. Przy zagrywkach Coneo w dwóch akcjach z rzędu, zdobyliśmy dwa punkty blokiem, wychodząc na jednopunktowe prowadzenie (19:18). Ostatnie akcje należały do naszych siatkarek, które pokazały spokój i pewnie wygrały do 21. O wszystkim miał rozstrzygnąć tie-break. Im bliżej końca meczu, tym można było wyczuć coraz większe emocje i usłyszeć coraz głośniejszych rzeszowskich kibiców.
Ostatnią partię hitu Tauron Ligi mocnym atakiem otworzyła Coneo. Po chwili Jurczyk zdobyła asa i mieliśmy już dwupunktowe prowadzenie. Rywalki nie chciały jednak oddać wygranej bez walki. Na swoje obroty wróciła Valentina Diouf, która wraz z Amandą Campos ciągnęły grę swojego zespołu. Rysice były jednak odporne na grę ŁKS-u i utrzymywały dwupunktową przewagę do końca. Po blisko 160 minutach ciężkiej walki wygraliśmy 3:2.
MVP spotkania została Gabriela Orvosova.
PGE RYSICE RZESZÓW 3:2 ŁKS COMMERCECON ŁÓDŹ (25:20; 22:25; 27:29; 25:21; 15:13)
Piotr Litewski Jr.